Matka natura chyba nie lubi Łodzi...
14 czerwca, 2007
Dziś miałem okazję popodziwiać co to znaczy prawdziwa burza w okolicach ulicy Żeromskiego w Łodzi... Powiem szczerze - ja chyba mieszkam w jakiejś dziwnej strefie, znajomi z innych rejonów miasta opowiadają o oberwaniach chmury, a u mnie co najwyżej trochę popada i pogrzmi... No a właśnie na Żeromskiego widziałem czym jest porządna burza - dosłownie błysk za błyskiem i do tego grad sporych rozmiarów... Pobliskie skrzyżowanie wypełniło się wodą błyskawicznie. Gdy wracałem do domu aleja Politechniki w okolicach elektrociepłowni stanowiła jeden wielki staw - samochody na dość długim odcinku musiały jechać po chodniku bo "kałuża" była tak głęboka, że z pewnością by spowodowała zalanie instalacji elektrycznej - zresztą mijałem takiego nieszczęśnika w swoich okolicach (ja miałem szczęście jechać samochodem napędzanym diesel'em więc ryzyko zalania instalacji nie wchodziło w grę, za to trochę ucierpiały hamulce ;) ).
Jak patrzę na niektóre fotki na portalach to naprawdę wygląda to katastrofalnie i pomyśleć, że niektórzy jeszcze nie zdążyli posprzątać po wczorajszej nawałnicy (paru znajomych mówiło, że ich zalało)...
Swoją drogą to nie pamiętam takiego okresu żeby burze występowały kilka razy po kilka dni z rzędu... I do tego jeszcze tak obfite opady i grad... W sumie nie wiem co lepsze - susza czy te opady...
Komentarze do wpisu "Matka natura chyba nie lubi Łodzi...":
1.
Pbnan napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:28:47
Nie wiem, jak Ty, ale ja nie pamiętam roku 1996. Ponoć wtedy było naprawdę bardzo ulewnie. Możesz porównać, jeśli pamiętasz (jesteś starszy ;P)?
2.
Dziudek napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:31:37
@pbnan – rok 1996 ? Może 1997 ? Wtedy te powodzie na południu Polski były… Chociaż i tak z reguły te nawałnice wszystkie Łódź omijały poza niektórymi, ale one są zwykle jesienią i w całej Polsce ;] W każdym razie to najpotężniejsze burze od dobrych kilku lat w Łodzi…
3.
Pbnan napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:33:53
1996 czy 1997 – żadna różnica :)
Nie wiem, czy czytasz CDA – w każdym razie tak jakoś wtedy zalało im redakcję, o ile dobrze pamiętam. :) A to jest Wrocław, więc już nie takie południe. ;]
Tak swoją drogą, Łódź kojarzy mi się tylko z wielką ilością ‘makdonaldów’ ;)
4.
Dziudek napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:37:27
@pbnan – no Wrocław to zdecydowanie południe polski i właśnie te rejony tak zalało – więc zapewne chodzi Ci o rok 1997, ale z tego co pamiętam u mnie w Łodzi nie było wielkich opadów zresztą w Łodzi jedyne co może wylać to studzienki kanalizacyjne :P Bo rzeczek co prawda sporo, ale są niegroźne ;)
A co do kojarzenia Łodzi – teraz to pewnie wielu ludziom bardziej kojarzy się z Manufakturą (ewentualnie Galerią Łódzką) i dwoma pierwszoligowymi (choć przeciętnymi) klubami piłkarskimi… Mcdonald‘ów jest rzeczywiście sporo, ale i tak więcej jest super- i hipermarketów ;]
5.
Pbnan napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:39:35
Wrocek to dla mnie prawie tak w połowie wysokości Polski ;P
A że w Łodzi od kilku lat nie byłem, to nie mogę więcej napisać o jej aktualnym wyglądzie. :)
No, może jeszcze kojarzy mi się Łódź z filmami.
6.
Dziudek napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:40:42
@Pbnan – w połowie wysokości Polski to Łódź raczej jest, a Wrocek jest dobre 100km niżej ;]
7.
Pbnan napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:43:22
No to przecie napisałem: „prawie w połowie” :))
8.
cimlik napisał(a):
14 czerwca 2007, 22:48:04
@Pbnan: w 1997 faktycznie spora powódź była, moje miasto też zalało. A CDA dopiero zaczynało się rozwijać, więc powódź strasznie ich nie podłamała ;).
Swoją drogą mnie ostatnio taka nawałnica zaskoczyła w czasie grania w piłkę z kolegami. Schowaliśmy się pod jakimś małym daszkiem, ale wróciliśmy przemoknięci do suchej nitki i trochę popływaliśmy, bo wody było po pas :D.
9.
MatheW napisał(a):
14 czerwca 2007, 23:21:56
Widzę, że po Lublinie zalało drugie miasto, w którym jest to zjawisko wrecz niespotykane nigdy. Duże straty były? Bo u nas zalało multikino, ZUS, UMCS, pare piwnic i wogole rzeki byly nie ulice :F Zreszta opisalem to tu
Co do Wrocławia – leży on w dolinie Odry, rzeki nie uregulowanej, wtedy takie deszcze były ze połowe południowej Polski zalało. A Wrocław to południe jest :P
10.
Dziudek napisał(a):
15 czerwca 2007, 12:41:13
@Pbnan – prawie robi wielką różnicę ;]
@cimlik – to troszkę u Was padało :D
@MatheW – no straty po nawałnicach zawsze są duże, strażayc w pierwszą godzinę po odebrali 80 wezwań... Wiele skrzyżowań i ulic zalanych, na WP zresztą całkiem pokaźna galeria była i było widać, że nazwa miasta nabiera ostatnio zupełnie innego znaczenia :D
11.
Pbnan napisał(a):
15 czerwca 2007, 18:47:24
Parafrazując jakiegoś ptaszka: Żadne krzyki i żadne płacze nie przekonają mnie, że Wrocław leży na południu Polski! :)
Na południu leży Zakopane i Osiek prawie obok xD
@cimlik: w ’97 Kęty zalało? Hmmm, normalnie nie przypominam sobie tego roku w Oświęcimiu, a to przecież niedaleko. :) Za to przypominam sobie, że często Soła nieźle wylewała… 1997 – kurde, miałem 4 lata. :D
@Dziudek: a jak po ostatniej nawałnicy? Coś wspominali w radiu, że trzeci dzień deszczu i burz był jakiś tam, ale właśnie: jaki? Nie przysłuchałem się...
12.
Dziudek napisał(a):
15 czerwca 2007, 18:49:02
@Pbnan – no trzeci dzień z rzędu burzowy, ale tym razem z tego co wiem jakiegoś kataklizmu nie było trochę pogrzmiało i popadało ;]
13.
cimlik napisał(a):
16 czerwca 2007, 14:31:03
@Pbnan: Kęty w 1997 zalało, i to nieźle. Na szczęście ja mieszkam jakieś 2 kilometry od Soły, więc mnie kataklizm ominął.
Dodaj komentarz: