Już nawet za oceanem się z nas śmieją...

Słabo mi się robi jak widzę co nasi rządzący wyprawiają ... Pierwszą ustawą jaką bym uchwalił byłaby ustawa o niedopuszczaniu do władzy ludzi, którzy mają skłonności do przesady w swoich działaniach... W sumie to najgorsze jest to, że rzecznik praw dziecka zajmuje się takimi pierdołami, a nie sensowną robotą (a nasze pieniążki płyną...) . Jak to ujął mój znajomy - "chyba tylko Kubicę będzie można oglądać w TV bo jeździ sam i trzyma obie ręce na kierownicy "... Coś w tym jest...

No bo skoki narciarskie odpadają - 50 chłopa siedzi na górze skoczni czekając na swoją kolej, a kamera zagląda tam tylko czasami (swoją drogą wszyscy tacy zadowoleni są zawsze).

Piłka nożna ? Na pewno nie - popatrzcie jak chłopaki się ściskają przy rzutach rożnych :P

Siatkówka też odpada - co punkt chłopaki się przytulają...

Boks ? Kto oglądał ostatnią walkę Włodarczyka wie, że ten sport też na 100% propaguje homoseksualizm...

W ogóle żaden kontaktowy sport nie nadaje się do pokazywania w TV - przynajmniej w czasie gdy telewizję oglądają dzieci...

Z bajek dla dzieci to nie wiem czy w ogóle by się jakieś tytuły ostały (wszędzie się coś znajdzie - trzeba tylko chcieć znaleźć).

Nawet Szymon Majewski może podpaść bo jakoś akurat wczoraj zamiast kobiety i mężczyzny gośćmi programu było dwóch panów (zresztą Szymona to w ogóle ludzie z LPR pewnie by spalili na stosie gdyby mogli...).

Swoją drogą szkoda, że LPR nie zamontuje jakiegoś monitoringu w zakonach - tylu panów (albo pań) na małej powierzchni ... kto to ich tam wie... Ale swój swojego nie ruszy...

A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ? Że my też już chyba zaraziliśmy się od naszych polityków tym na co na pewno cierpi nasz rzecznik praw dziecka - ona widzi wszędzie propagandę homoseksualną (i jak Wam pokazałem powyżej ma rację, to my tacy ułomni jesteśmy, że tego nie widzimy), a my w rządzie widzimy wszędzie... no to sobie dokończcie sami w zależności od preferencji politycznych ;) Dobranoc...

Jabber, a GG

27 maja, 2007

Powoli zaczynają mnie śmieszyć teksty ludzi, którzy jako jedną z wad GG podają częste pady serwerów... Co jak co ale Jabbera pod względem ilości padów to chyba nic nie przebije... Najpierw padł chrome.pl (2 dni bez komunikatora zanim się dowiedziałem, że zamknięto serwer), a teraz właściwie cała niedziela znowu bez dostępu na jabber.org , a myślałem, że akurat ten serwer jest pewny... Lipa ludzie straszna ! Zaczynam tracić zaufanie do otwartych rozwiązań...

Web 2.0

25 maja, 2007

Na początek to w ogóle powinienem zrobić ankietę z pytaniem - "Jakie są Twoje odczucia po zobaczeniu tytułu tego wpisu ?". Wynik mógłby być ciekawy, ale nieważne ;) Prawdę mówiąc to muszę sobie ulżyć przed snem (oj ciężką noc z JavaScript miałem)... Ostatkiem sił wchodzę na Wykop i widzę TO na stronie głównej... Nie wiem dlaczego ale jak widzę tego typu tytuły to najnormalniej w świecie mnie mdli... Ludzie tak wałkują ten temat, że nawet sami nie widzą jakie głupoty na temat Web 2.0 prawią... Jak można mówić o schyłku czegoś co jeszcze na dobrą sprawę się nie rozkręciło (w sumie to miałbym więcej do napisania, ale szkoda mi czasu na rozczulanie się nad "yntelygencją" autora tego linka...) ? Swoją drogą już słyszałem o Web 3.0, a znając życie to niektórzy już słyszeli o Web 10.0 ... Wracając do tego wałkowania tematu Web 2.0 moje pytanie ankietowe z początku wpisu powinno Wam się wydać bardziej jasne - ile można czytać na blogach o tym samym ? Subskrybuję sporo blogów i nie pamiętam tygodnia, żeby ktoś nie stworzył wpisu o Web 2.0, ale takie z tych co mnie najbardziej osłabiają - "Web 2.0 jakby ktoś nie wiedział to...." i dalej powielanie tego co już było setki tysięcy razy... I w tym wypadku to jakoś nie wzrusza mnie tekst "A może ktoś jeszcze nie wie..." - jak ktoś jeszcze nie wie to znaczy, że bardzo nie chce wiedzieć zbyt wiele o Web 2.0 ... W sumie teraz sobie pomyślicie - Dziudek ma jakąś fazę pomaturalną, albo próbuje odreagować - ale na dobrą sprawę to męczy mnie ludzka głupota od której kipi sieć...

Zapewne w wielkim stopniu to zasługa właśnie tego co macie w tytule, ale i samych ludzi (a właściwie to w 99% zasługa ludzi - 1% winy dla dawcy interfejsu) - wchodzę na forum KŚE, a tam ktoś się pyta czy rzeczywiście dostanie te 15000 zł obiecane w mailu (myślałem, że zaliczę glebę jak to zobaczyłem - jak można być tak.... hmmm... naiwnym ??)... wchodzę na wykop, a tam parę dni po pamiętnym wydarzeniu ktoś wyskakuje z linkiem do newsa, że napisy.org zamknięto (opóźniony zapłon + brak użycia szukajki - za to powinien być IMHO od razu ban), na onecie to sami wiecie jak jest pod napisem "Komentarze" - dno dennego dna... Co do komentarzy na onecie to przy okazji powiem Wam, że momentami to są w stanie je przebić "dyskusje" z forum na fotka.pl (ale już nie wiem jak to ująć w słowa nawet żeby to opisać... Jakieś propozycje ? ) - ostatnio z ciekawości sobie wszedłem i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że na forum KŚE panuje pruski porządek (a i tak wielu narzeka :P )... Oczywiście poza tym jestem "zasypywany" wszelkiego rodzaju wiadomościami na gg od ludzi, którzy się łudzą, że posłucham ich radia internetowego, albo wejdę na ich stronę jak mi linka wyślą... Już widać opisy im nie wystarczają i muszą za przeproszeniem zawracać d*** ludziom w jak najbardziej widoczny sposób... A oczywiście najgorsze z tego wszystkiego są filmiki, które ponoć są śmieszne, ale jakoś zawsze tak się składa, że mnie niewiele z tego bawi...

Co do nieśmiesznych dowcipów - http://wykop.pl/link/17336/tendencyjny-dowcip-na-czasie.html - nie wiem jakim cudem to w ogóle wykopano... A w sumie może i wiem... Też macie wrażenie, że na głównej znajduje się sporo rzeczy, które nie są warte nawet kliknięcia ?

Kończąc to poranne klepanie w klawiaturę zadam jeszcze tylko jedno pytanie - a nuż ktoś w myśl idei Web 2.0 odpowie - czy Panu/i także wydaje się, że poziom treści w Internecie spada w sposób drastyczny czy to tylko autor wpisu drastycznie się postarzał i nie "bawi" go to co ponoć zabawne ?

No to dobranoc (w sumie już dość długo jest widno, ale nieważne ;) )...

Dziś miałem ostatnią maturę - angielski ustny... Krótko podsumowując - ustne były łatwiejsze niż myślałem (średnia z nich 95% - polski 100%, angielski 90%), bez jakiegoś wielkiego przygotowania osiągnąłem IMHO bardzo dobry wynik ;) Co do matur pisemnych - to co miało być dla mnie trudne, a to co miało być łatwe było trudne - angielski i fizyka poszły mi dobrze, a może nawet bardzo dobrze w stosunku do tego czego się spodziewałem... Za to polski i matma ... ehh... co tu dużo pisać, "trochę" nie wyszło.... Znaczy co do polskiego to w sumie nie wiem, ale jakieś obawy chodzą mi po głowie... W wypadku matematyki to raczej porażka, ale w sumie trochę też z powodu złośliwości losu - spodziewałem się, że jak będę miał gorączkę na egzaminie to pewnie biorąc pod uwagę poziom podobny do matury próbnej wyciągnę się na 50-70% (normalnie liczyłem na przedział 80-100), ale oczywiście matura też musiała być trudniejsza i w rezultacie zaliczenie jej uznam już za sukces... Ogólnie trochę żal czasu spędzonego nad matmą bo wyjdzie, że ucząc się do matury będę miał wynik taki jak ludzie, którzy od zawsze matematykę olewali i po prostu trochę im się na tym egzaminie poszczęściło... No ale cóż to są uroki egzaminów państwowych - życie... ;)

Najważniejsze, że matury już za mną i można się brać do roboty ;] A naprawdę mam jej sporo - stąd na razie nie mogę się zebrać za dopieszczenie kursu mootools, bo to wymaga sporo czasu, ale spokojnie - w końcu wszystko poukładam i kurs będzie kontynuowany ;)

Ogólnie sporo tego wszystkiego na mojej głowie, ale jak się przestawię na nowy rytm pracy to pójdzie z górki ;)

Ludzie są dziwni...

19 maja, 2007

Kiedy przeczytałem ten artykuł pomyślałem sobie "Tym ludziom wiara chyba zżarła mózgi". To już naprawdę przesada - może od razu kanonizujmy wszystkich ? Im dłużej patrzę na KK tym bardziej śmieszna wydaje mi się ta instytucja, a takie przypadki tylko upewniają mnie w tym przekonaniu...